[Patryk Zalewski]


Nie wiem, czemu pamiętam tę jedną noc z lat dzieciństwa, gdy leżąc w łóżku modliłem się do Boga. Prosiłem Go o to, bym mógł kiedyś podróżować i zobaczyć świat, ludzi, ich kulturę - obraz,  który do tej pory tworzyły w mej głowie tylko książki… Miałem wtedy 12 lat i - tak jak każdy nastolatek - marzyłem. To wtedy kształtują się w nas po raz pierwszy myśli, kim chcielibyśmy zostać, co robić i co zobaczyć… 

Kościół

Rodzice byli katolikami, jak i całe środowisko, w którym dorastałem. Ja i mój młodszy brat nie byliśmy nigdy w jakiś szczególny sposób posyłani do kościoła, jednak raz w miesiącu należało się tam stawić. O tyle mieliśmy z tego frajdę, że zbieraliśmy się czasami większą grupą chłopaków i szliśmy do oddalonego o 3 km kościoła. Czasami staliśmy wewnątrz kościoła gdzieś na uboczu, a czasami przed, oddając się młodzieńczym wygłupom. Wszystko sprowadzało się do tego, by mieć to już z głowy na jakiś czas…

Paczka

Swego czasu każdy należał do jakiejś „paczki” - grupy znajomych, którą tworzyły osoby z ławki, jak również koledzy z ulicy. Był to okres beztroski i ciągłej zabawy. Później szkoła średnia; każdy wylądował w innym miejscu. Mimo to wspólny kontakt mieliśmy cały czas. Poznawaliśmy nowe osoby, świat stał otworem, byliśmy chłonni tego, co zakazane. Nastały piękne dni młodej nieświadomości, czas 18-tek oraz imprez. Była muzyka, alkohol, seks, trawka itd. Nie było tu miejsca dla Boga. Świat był cudowny i choć czasami, gdy pozostawałem sam, rodziła się jakaś wewnętrzna pustka, szukało się jakiegoś zajęcia, czegoś, co wypełniłoby puste miejsce w moim sercu… Wszystko wyglądało niewinnie do dnia, gdy poróżniła mnie i mojego kolegę dziewczyna i to jak upojony alkoholem wymierzyłem do niego z broni. Coś wtedy pękło; poczułem, że to, co się ze mną stało i to, co mną kierowało, było czystym złem i żądzą zemsty. Zerwałem kontakt ze swoją paczką; dopiero po pewnym czasie spotkaliśmy się, by porozmawiać o tym, co się wydarzyło. Oczywiście dużo sobie wyjaśniliśmy, jednak już nie byliśmy tymi samymi osobami. Staliśmy się dorośli…

Studia

Przyszedł czas studiów, nowe środowisko i akademik. Czy coś się zmieniło? Rozrywka i alkohol był ten sam. Pamiętam, jak pewnego dnia zadzwonił w pokoju w akademiku telefon. Jakaś miła dziewczyna spytała, czy nie chciałbym pójść z nią na studniówkę. Cóż, czemu nie…? Znajomość - oczywiście - pozostała. Pewnego razu spytała mnie, czy nie chciałbym pójść z nią na spotkanie biblijne. Było to dla mnie dziwne doświadczenie, na pewno coś nowego. Nigdy nie sądziłem, że mogą w ogóle mieć miejsca takie spotkania w moim miasteczku. Nigdy z nikim nie rozmawiałem o Bogu, chętnie unikałem tego tematu, pozostając status quo. To śmieszne, ale towarzyszyło mi jakieś nieokreślone uczucie; doświadczam czegoś nowego, czegoś,  czego nie rozumiałem. Grupa biblijna, Pismo Święte... gdzie ja jestem? Ja, który do tej pory słuchałem zespołów satanistycznych, itp…

Zmiany

Pamiętam nabożeństwo, na które poszliśmy pierwszy raz. Było inne niż te, w których do tej pory brałem udział. Tu wszystko było takie proste, zrozumiałe i spontaniczne, każdy mógł wstać, podziękować Bogu i wyznać Mu to, co czuje. Nie było jakiejś rutyny, co zawsze mnie irytowało w kościele. Choć wszelkie przesłania, jakie płynęły z kazań i nauki Jezusa rozumiałem, to nie byłem jeszcze gotów, by rozmawiać z Nim. Zadziwiał mnie również fakt, że zawsze po kazaniu wszyscy byli tacy szczęśliwi napełnieni jakąś siłą. Nikt nie uciekał do domu, nikt nie zerkał na zegarek, czas dla tych osób był w jakiś sposób czasem relaksu i chęcią uczestniczenia. Ja tego nie czułem, a jednak wiedziałem, że te miejsce, które zawsze było puste w moim sercu, może zostać wypełnione Jezusem.

Pytania

Rozpoczęła się moja edukacja. Chciałem być taki jak inni, chciałem lepiej zrozumieć miłosierdzie Boga. Przypomniałem sobie, jak będąc jeszcze dzieckiem, klękałem przy łóżku, składałem ręce i odmawiałem modlitwę do Niego. Miałem żal, jak wiele straciłem i jak bardzo zbłądziłem przez te kilka lat. Zacząłem czytać Pismo i brać udział w spotkaniach modlitewnych, poznając lepiej to, co zrobił dla nas Jezus. Ale czy to wystarczyło? Czy coś się zmieniło?

Czasami wystarczy zwykła chwila lub wypowiedziane przez kogoś Boże słowa, by zmienić o 180 stopni czyjeś życie. Pamiętam dzień, gdy zacząłem widzieć świat z innej perspektywy. To, nad czym kiedyś bym prowadził dysputy i kłótnie, teraz wszystko miało prostą odpowiedź i swoje miejsce.

Kiedyś nigdy nie wiedziałem, co mnie spotka, gdzie poniosą mnie nogi, zawsze wybierałem coś innego niż pozostali.. Był czas, gdy potykałem się i upadałem; jednak nie poddawałem się, gdyż czasem walka i upór jest tym, czego w życiu nam potrzeba. Gdyby Bóg pozwolił nam iść bezkarnie bez jakichkolwiek problemów, to byśmy byli za słabi na przyszłe życie. Był dzień, gdy postanowiłem, że spróbuję zaufać Mu i oddać się w Jego ręce. Skoro to, co uczynił dla nas przelewając swoją krew, jest prawdą, która przetrwała tyle wieków, to dlaczego jestem buntownikiem? Dlaczego chcę zmieniać to, co jest dobre i właściwe? Panie wybacz mi….

Narodziny

Pomimo że Jezus zamieszkał w moim sercu dawno temu, to jednak minął jakiś czas zanim przyjąłem chrzest powierzając Mu siebie w swoje ręce całkowicie.

Zrozumiałem, jak dobrą i ważną rzeczą jest rozmowa ze swoim największym Przyjacielem, który – teraz już wiem - nigdy mnie nie opuści. W ciągu jednego roku Bóg pozwolił, abym zrealizował jedno ze swoich marzeń: wyjechałem ze swoją koleżanką nad koło Podbiegunowe i odbyłem dwumiesięczny trekking po Egipcie i Sudanie. Tam również doświadczyłem Jego obecności i tego, jak jest wielki.

Czasami, gdy stoimy na rozstaju dróg, trudno jest nam wybrać właściwy kierunek i stopień trudności.

„Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię lekkie” 

Mt 11,30.

Sam wiem, że wybrałem właściwą drogę, gdyż idąc tą trudniejszą, będę miał zawsze silne ramię Przyjaciela, o które będę mógł się oprzeć i nie będę sam.

Panie:

„Proszę cię o dwie rzeczy; nie odmów mi, zanim umrę: Oddal ode mnie fałsz i słowo kłamliwe; Nie nawiedź mnie ubóstwem ani nie obdarz bogactwem, Daj mi spożywać chleb według mojej potrzeby, Abym, będąc syty, nie zaparł się ciebie i nie rzekł: Któż jest Pan? Albo, abym z nędzy nie zaczął kraść i nie znieważył imienia mojego Boga” Prz. 30,7-9